header image
 

Życie w bloku sucks!

Wyobraźcie sobie, że od pewnego czasu zakupy robie przy okazji, kupuje chlebek ryżowy, twaróg, śmietanę… Jakoś tak ostatnimi czasy pomijając wczorajsze grillowanie raczej nie mam okazji spożywać mięsa. A tutaj zza okna od paru godzin dochodzą mnie zapachy rosołku, zapiekanej ryby i inne tego rodzaju…

Pal licho, nie kupiłam sobie cycka kurzego na obiad i mogę najwyżej zjeść sobie zupkę Amino pomidorową, ale za to mam nowy stanik:P.

Wpis na poziomie tegoż ledwo egzystencjującego bytu jakim aktualnie jestem z niewyspania.

Przygotowanie graczy

Mistrz Gry przed sesją spędza czas nad scenariuszem. Przygotowuje muzykę, świeczki, jakieś jedzenie. Ewentualnie jego przygotowania kończą się na scenariuszu. Poza tym jest wyrocznią jeśli chodzi o mechanikę, więc musi ją dobrze znać. Często przestoje w czasie sesji by znaleźć odpowiednie reguły mogą zepsuć najlepszy pomysł na przygodę. Wyobraźnie sobie, pare godzin siedzenia, zamiast wyjścia na piwo ze znajomymi, obejrzenia dobrego filmu, przeczytania książki czy też wyjścia gdzieś ze swoją kobietą/facetem. Po co to poświęcenie? Ponieważ chce wraz z graczami stworzyć pewną historię, opowiedzieć im o czymś. Gracze przychodzą z postaciami. Czasem się wczują, czasem nie. Od nich wszystkich zależy czy MG będzie usatysfakcjonowani - czy wszyscy będą się dobrze bawić.

A jak jest na LARPie?

Czytaj dalej ‘Przygotowanie graczy’

Prelekcje

W tę środę na spotkaniu w Collegium Altum o godzinie 20 odbędzie się prelekcja o Ars Magice, wprowadzająca do projektu serii sesji i LARPów.

Dwa tygodnie później odbędzie się prelekcja o Savage Worlds oraz światach do tego wypuszczonych. Jest to alternatywna do FATE’a ostatnio u nas tak popularnego uniwersalna mechanika do sesji RPG. Jak każda akcentuje konkretne rzeczy, więc jej uniwersalność ma pewne granice. Podobno wyjątkowo dobrze nadaje się do sesji filmowych.

Czytaj dalej ‘Prelekcje’

Czego chcesz?

Czego… zamiast “na co masz ochotę?”.  I od razu inne nastawienie. Brak uśmiechu. Emocji. Od razu pojawia się dystans. Czytaj dalej ‘Czego chcesz?’

Poison

Czyli co miesięczne od teraz zatruwanie mieszkania co by wytłuc robactwo wszelakie, a przy okazji zafundować sobie porządny ból głowy i nudności.

W efekcie spędzam dzień przy zlewie zmywając wszelkie naczynia i powierzchnie płaskie, na których to Raid mógł osiąść. Jest dobrze, już mogę jeść. Czytaj dalej ‘Poison’

In between

Gdzieś pomiędzy chęcia rozwalenia klawiatury o ścianę, a pragnieniem napisania posta:).

Tym razem piszę z Koszalina, z domu rodzinnego. Dziś koło godziny 16 jadę do Poznania. 
Niby nie mam tutaj za wiele do roboty, ale jednak nie chce wyjeżdżać.  Czytaj dalej ‘In between’

Małe, ale nie białe

Kiedy ktoś ustami wypowiada kłamstwa, często prawdę mówi oczami.

— Agatha Christie, Morderstwo w Mezopotamii 1936 r.

I tutaj rozbijamy się o rozmowy telefoniczne.

http://ewelajnad.i64.pl/psychologia/17-klamstwo-a-mowa-ciala/ Nie sugerujmy się tytułem, jest to ciekawa analiza małych kłamstewek, które popełniamy co dzień. Ale nadal nie pełna, więc szukam dalej.

Wielcy magowie manipulacji

Kłamstwo to potężne narzędzie manipulacji i jest cały zastęp ludzi uzależnionych od oszukiwania. Prawdziwi “mistrzowie” budują całe systemy mniejszych i większych kłamstw w swoim i cudzym życiu. Chcą podnieść swoją rangę, dowartościować się. Tak realizują swoje cele egoiści, którzy nie mają odwagi spojrzeć trzeźwym okiem na własne życie. Ale czy człowiek może się obejść bez kłamstwa? - Życie w absolutnej prawdzie byłoby życiem bez lęku - odpowiada Bartłomiej Stolarczyk. - To piękne, ale niestety utopijne… Pogódźmy się więc z tym, że nikt z nas nie jest wolny od drobnych kłamstewek, a przynajmniej “koloryzowania faktów”. I jeżeli nie krzywdzi to innych, nie powinno być oceniane. Ale pamiętajmy, że o tym, czy kłamstwo jest szkodliwe, zawsze przesądza odbiorca naszych komunikatów.

Zgubne skutki oszukiwania samego siebie

Tak samo jak sprytnie okłamujemy wszystkich dookoła, traktujemy też często siebie. Ze strachu przed przyznaniem się do błędu lub winy stosujemy różne psychologiczne triki: wyparcia, projekcje. Jest to bardzo niebezpieczny mechanizm, który może skutkować drastycznymi konsekwencjami. Tworząc bowiem fikcyjny świat wokół siebie, tylko pozornie kontrolujemy rzeczywistość, jaka nas otacza. Ale jedno drobne potknięcie, przypadkowe zdemaskowanie prawdy, może zburzyć ten psychologiczny “domek z kart” i trzeba będzie ponieść konsekwencje oszukiwania samego siebie. Poza uszczerbkiem, jakiego zazna wtedy nasz własny wizerunek, możemy zapłacić za to złym samopoczuciem, a nawet depresją.

Kłamię, bo? Boję się kary, boję się Ciebie stracić, wyrażam pogardę wobec Ciebie, świat wydaje się bardziej kolorowy i interesujący… Zastanów się, czy gdy kogoś okłamujesz, a ofiara to odkryje zrozumie intencję. Może jednak czasem warto powiedzieć prawdę?

O, chyba trzeba będzie raz na zawsze zakończyć ten temat w blogu. Siąść sobie w weekend z kubkiem herbaty i przelać wszystkie przemyślenia na ten temat.

Kłamstwo? Ileż to bajek usłyszałam od kiedy poszłam na studia. Rozmowy z maskami są nudne, jakkolwiek pasjonujące są bajki. Z rozmów z maskami nic dla mnie nie wynika.

I patrzę na Ciebie, widzę twarz, lecz podchodzi osoba trzecia - pokazuje luźny kraniec dobrze dopasowanej maski. Strach zdjąć, gdyż nie wiadomo czy po tak długim czasie za maską jest jeszcze twarz.

Z dala od/w domu

Znów na chwilę w domu, w swoim starym pokoju, który przez remont i wywiezienie ponad połowy rzeczy do Poznania przypomina teraz juz tylko składzik na końcu korytarza, w którym przypadkiem stoi moje stare łóżko. Siedzę na tym łóżku i co chwilę rozglądam się szukając dla siebie miejsca w tym odmienionym, a jednak dość znajomym świecie. Po prawej czasopismo z artykułem traktującym o autodestrukcji, po lewej notatki z Open GL. Ja między nimi słuchając czyichś resztek muzyki z dysku, próbując stworzyć motyla zabieram się za notkę na bloga. Może chociaż tutaj coś ciekawego zdziałam.

Minęło pare dobrych lat od kiedy w tym pomieszczeniu kwitło jakieś życie. Dawniej grały tu gitary, muzyka, były książki. Dziś jest to skorupa, już skruszona, a ja jestem tutaj teraz tylko ciałem. Dusza przeprowadziła się do pokoju w Poznaniu.

Koszalin, miasto, do którego nie lubię przyjeżdżać. A jednak czasem lubię tu przebywać. Jest to coś całkowicie odmiennego od wyjazdów do np. Wrocławia. Tutaj czekają mnie obowiązki, przyjeżdżając tu sama zakuwam się w łańcuchy. Z jednej strony…, ale patrząc na tą sytuację z innej perspektywy - tutaj znów odpowiedzialni są za mnie rodzice. “Wróć przed 23″, ale jednak w lodówce jest jedzenie, i to nie ja muszę je przytargać za sklepu, a pachnący obiad pojawia się bez stania przez X czasu przy garach. Przynajmniej z mojej perspektywy (nigdy nie byłam tu uznawana za osobę, która umie zrobić chociażby jajecznicę).

Jest też i Graal. W każdy weekend wieczorem jeśli się tam wybiorę mam dużą szansę na spotkanie kogoś ze znajomych. Tak było w piątek, tak mam nadzieję będzie też w poniedziałek.

Inne maski

Czarny uśmiech wykrzywiający twarz, szeroko otwarte oczy, w rogu mała, czarna łza. Maska czy twarz? Maska i twarz. Ona nie ma jaźni, nie ma siebie. Szuka w przeszłości fragmentów, które po złożeniu dadzą obraz osoby. Postaci, którą chce być Szuka maniakalnie, panicznie. Chce złożyć perfekcyjny obraz nim skończy się jej czas. By jeszcze mogła pożyć odgrywając tę perfekcyjną rolę.

…czyli moja postać na Mgły.

…chyba.

Kocham i nienawidzę

A to wszystko po zaledwie dwóch kieliszkach. Jak łatwa do zmanipulowania emocjonalnie przez wpływ otoczenia staję się po tym złocistym trunku. Małe rzeczy czy wspomnienia potrafią mnie rozświetlić, krzywe spojrzenie zgasić, wyłączyć.

Nie wiadomo co i jak nagle wyskoczy z butelki wraz z korkiem. Trzeba sobie rozsądnie dobierać kompanów do tegoż trunku spożywania.