Wspominki
Rozmowy o blogach zmusiły mnie do poszukania starych notek. Dziś zamieszczę parę notek z pamiętnika, czegoś co raczej nie ujrzało nigdy blasku internetu.
Oto pierwsza z nich. Pisana 15 stycznia 2005 roku. Jak widać niektóre rzeczy przetrwały. Mimo, iż sądziłam, że są stracone, już nawet nie pamiętam dlaczego.
——–Oto i on:———-
A co dziś? Minął sylwek, minęły już dwa tygodnie. W międzyczasie wydałam tylko 1,10 na bułke w kaliszczaku bo bylam glodna. Mam juz 230 złotych na moją gitarę akustyczną. Chciałabym ją mieć jak najszybciej, by moc na czyms sie wyzyc w wolnej chwili:).
A wczoraj…
Wczoraj pożegnałam Tanelorn. Opuściłam ten klub raz na zawsze, i odcięłam wszystkie niemal linki mnie z nim łączące. Tej instytucji i tamtym ludziom poświęciłam 3 lata liceum. Kto to był? Lorrain, Rudy, Marek, Daga, Wojtek, Kot, Ula i inni. Ekipa sie rozpadła dawno. Teraz nie ma nic.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni zabijałam cząstki swego jestestwa, jeden po drugim unicestwiane były fragmenty mojej duszy. Przyjaźń z Elmem, KBN, Tanelorn i optymizm. Spojrzenie na świat przez pryzmat filozofii dekadentyzmu jest zupełnie do mnie nie podobne, a jednak po śmierci Hrabiego tym się kieruje. Oto spicz z ostatniego spotkania klubu:
——————–
Środa, kolejny zimny dzień stycznia. Deszcz siąpił leniwie, zbliżało się południe. Co go odróżniało od wczoraj i dziś to fakt, że harcerze, fantaści, znajomi oraz rodzina gromadzili się na koszalińskim cmentarzu. średniego wzrostu brunet o zawsze uśmiechniętych oczach, tak go opisali tego ostatniego dnia. Harcerz, człowiek zakochany w Bieszczadach, zainteresowany fantastyką, grami bitewnymi oraz karcianymi. W tę środę prochy Rafała Hrabiego Tyszkiewicza znalazły się w ziemi. Ktoś z was może go pamiętać z klubu Na Skarpie ZAD TROLLA, kto inny jako jednego z organizatorów GRYFKONów. Ja poznałam go na pierwszym konwencie i ze względu na te oczy, które zawsze były pełne życia i uśmiechu nie będę dziś mówić o tym czemu z klubu odchodzę, ale czemu chciałabym tu zostać.
Fantastyka to zarówno fantasy, SF, gry karciane, bitewne, fabularne, larpy i wiele innych. Każdy z nas tutaj ma swoje zainteresowania, preferencje. Każdy z nas za pomocą fantastyki w pewien sposób się określa, jako czytelnik, gracz, mistrz gry, pisarz. Jest to element naszego życia. Sesja rpg potrafi zarówno rozweselić jak i zasmucić, wprowadzić w przygnębienie. w klubie spotykając się dzielimy z sobą tę pasję, jaką jest granie. Fantastyka w Polsce nie rozwija się w osamotnieniu, dowodzą tego liczne konwenty i spotkania, jakie odbywają się co roku w całym kraju.
Koszaliński Klub Fantastyki TANELORN w październiku będzie obchodził swoje trzecie urodziny, więc trochę sobie powspominajmy.
Klub całą swoją działalność prowadził w Młodzieżowym Domu Kultury w Koszalinie pod opieką p.Beaty Wąsowicz. Do klubu w starym MDKu na początku należało nie więcej niż 10-12 osób, które na spotkania przychodziły regularnie, grały razem sesje w klubie , a był to czas dedeków, i mojego prowadzenia 2 razy w tygodniu, był to czas drużyny feministycznej, kisielu, regulaminu, małej ciasnej ale własnej sali, do której nadal tęsknimy, cięcia gąbki na poduszki .
Klub jednak z czasem powoli się rozrastał i już pod koniec tamtego roku zajmował się nie tylko grami rpg, ale też magic: the gathering – grą karcianą. A jednak nadal była to zwarta grupa przyjaciół.
W drugim roku MDK przeniósł się do nowego budynku, biednie wyglądały podówczas spotkania, nie było warunków na sesje, gdyż spotkania miały miejsce w galerii, w żaden sposób do tego nie przystosowanej. W tamtym roku w klubie przeważały karcianki, a jedynymi oznakami istnienia RPG były prelekcje i LARPy. Odbył się LARP w świecie MERP, który poprowadziłam z Lorrain, a który rozpoczął ciąg LARPów w Koszalinie. Drugim LARPem był gryfkonowy twór Rudego. Trzecim larp terenowy na górze chełmskiej. Odbył się także konkurs fantastyki, turniej MtG i inne.
To już trzeci rok istnienia Koszalińskiego Klubu Fantastyki Tanelorn. Dziś klub może pochwalić się jeszcze współorganizacją konwentu FOBIA 2004 oraz zorganizowaniem koszalińskiej dramy wampirzej Koszalin By Night.
W czasie trzech lat przez klub przewinęło się minimum 40 do 50 osób. Niektórzy zapisali się i byli tylko na jednym spotkaniu. Inni pojawiali się częściej, by na trwałe zapisać się w naszej pamięci ostatecznie jako członkowie klubu.
Posiadamy od dawna nie aktualizowaną stronę internetową, którą przekażemy w ręce jednego z członków Tanelornu już niedługo oraz listę dyskusyjną.
W klubie można było spotkać swoją przyszłą dziewczynę czy byłego faceta. Razem świętowaliśmy nadejście nowego roku, organizujemy już po raz trzeci wyjazd na TELEPORT do Gdańska, następny koszaliński konwent o nazwie FOBIA, a także wyjazd do Rosnowa.
Tanelorn jest tworem z pewnymi tradycjami, które dziś my, założyciele tego klubu chcemy wam przekazać. Dla każdego z nas klub jest bardzo miłym wspomnieniem, ale nie każdy będzie miał okazję przychodzić na spotkania w ciągu najbliższych tygodni i później. A jednak każdy z nas ma w sobie tę odrobinę nadziei, że gdy za rok czy parę lat wpadnie na chwilę w któryś piątek do MDKu to zastanie tutaj was lub waszych następców, bo tak jak my dziś czy za jakiś czas odejdziemy tak i na was kiedyś przyjdzie pora, a wtedy zrozumiecie naszą postawę. Ten klub, mimo tego, że się zmienił, jest cząstką nas samych, bo był obecny przez cały okres naszego pobytu w liceum.
Dziś złamana zostanie pierwsza dwu i pół letnia tradycja klubu. Zarząd do tej pory składał się zawsze z kobiet. Dziś ze względu na brak takowych jako potencjalnych kandydatek na zarząd w klubie, władza zostanie przekazana w ręce przedstawiciela płci brzydkiej, co pewnie na zawsze ukróci istnienie klubu jako ewenementu na rynku;), chyba jedynego klubu RPG z przewagą kobiet w składzie, w pewnym okresie swego istnienia. Niech każdy powie teraz parę słów o Tanelornie, zaczynając od osoby po mojej prawej stronie. Wspomnienia, nadzieje, znajomości, opinie.

Napisz odpowiedź