Poznań Game Arena
Mimo pokaszliwania, resztek choroby – było świetnie. Ze względu na ludzi. Interesujących, takich co zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia. To są ludzie, którzy będą w moim życiu, ważni. Sesje. RPGi, gry… tak! Nie interesowało mnie za bardzo nic, oprócz tego co działo się na tym piętrze. W końcu mogłam chwilę porozmawiać z czakim. Z TORem i Paszkiem o Sobocie z Fantastyką w styczniu. Z Noctem o włączeniu klubu do Drugiej Ery.
W środku wrzucone gitarkowe gdzie mi od chrypy łamał się głos i fałszowałam – przepraszam! Ale miejsce u Kinii jeśli się zgodzi planuję znów wykrzystać.
No i wieczorek rozmów i układania trójwymiarowych zagadek przy litrach herbaty.
PS – Dostałam w ramach nagród na PGA grę logiczną trójwymiarową, patrz wpis o prezentach świątecznych. Miau :) Fajnie:D

PGA było zdecydowanie zbyt krótkie!! Gitarkowe – cudowne, ale od alkoholu i eukaliptusa pamiętam tylko dźwięki i zielone ściany. A co do poprzedniej notki – nie damy zabić Noctem. Nie i chuj!
Czy zbyt krótkie, już drugiego dnia byłam krócej, a i tak padałam z nóg:D
ta Lath, a ja za to jeszcze płaciłem… ;)
Ale co sobie zniszczyłem obsługę to moje – za to warto było zapłacić te 20 zł ;)
To było dobre wyjście:)… więcej takich! .. jutro dobiję 3k wejść:>…