header image
 

Poison

Czyli co miesięczne od teraz zatruwanie mieszkania co by wytłuc robactwo wszelakie, a przy okazji zafundować sobie porządny ból głowy i nudności.

W efekcie spędzam dzień przy zlewie zmywając wszelkie naczynia i powierzchnie płaskie, na których to Raid mógł osiąść. Jest dobrze, już mogę jeść.

Programowanie - pierwsze i najprostsze wyzwanie za mną. Teraz lenię się przy pierwszym posiłku dnia oglądając odcinek serialu. Błąd. Tracenie czasu na jakie nie powinnam sobie pozwalać. Za dużo do zrobienia.

Nauka na egzamin - przerobiłam już wszystkie wykłady, teraz jeszcze muszę je powtórzyć. Nie jest źle, prawo autorskie jest akurat interesującą mnie gałęzią. Obawiam się tylko jednej rzeczy - nie jestem pewna jak będzie wyglądał egzamin.

Czeka mnie jeszcze dziś Ptasie Radio i spotkanie zarządu, Makro i zakup papieru, sklep z herbatą i odnowienie zapasów. Poza tym tradycyjnie - Noctem i DevC++.

Mało ambitny wpis…

~ autor lathea w dniu poniedziałek, 5 maj 2008.

Jedna odpowiedź to “Poison”

  1. Ale Twój i to się liczy.

Napisz odpowiedź