Ciekawostki medialne
…czyli co zobaczyłam w telewizji w ten weekend.
Jak to czasem bywa pojawiła się znajoma twarz, w telewizji regionalnej przy okazji Festiwalu i warsztatów gry na jambie wypowiadał się Zomo.
Ale co więcej? TV Puls powtarza, że Rosjanie przyjechali na spotkanie komisji do spraw trudnych z stwierdzeniem, że to Polacy wywołali II wojnę światową i to przez nich trwała tyle lat.
Kolejna ciekawostka to tekst: Polska mecz wygrała, sędzia zremisował.
Media to jednak potężna broń, powtórzę jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości;). Wiecie co słychać o Polsce na świecie? “Wczoraj po meczu chciałem zabić” powiedział polski premier – i zawrzało. Na świecie pojawiło się wiele artykułów wyciągających bez kontekstu to jedno zdanie z wypowiedzi polish PM.
Naturalnie najgłośniejszą sprawą był wynik referendum w Irlandii w sprawie traktatu lizbońskiego. Co jest podobno problemem? Forma. Zapis tego traktatu jest niezrozumiały dla takiego potencjalnego zjadacza chleba. Więc czy powinno się dawać ludziom możliwość decydowania w tej kwestii? Konstytucja w Irlandii mieszkańcom to gwarantuje.
Na tyle na ile mam czas pomiędzy poszczególnymi newsami zastanawiam się w takim razie na ile kto powinien mieć wpływ na ważne decyzje w organizacjach i w jakich organizacjach. W większości krajów to właśnie rządy decydują o tym traktacie, i chyba dobrze, nie? Są osobami kompetentnymi w tej kwestii, a przynajmniej tak by się nam chciało wydawać:). Nawet w tak małej grupie jaką jest Noctem wiele osób nie jest zainteresowanych niczym takim jak przyszłość grupy: ot, fajnie, że LARP jest, można sobie pograć. Ktoś jednak musi/powinien trzymać tego małego koziołka za rogi i kierować we właściwą stronę.

W tezie o tym, że skoro są rzeczy trudne w rozpoznaniu ich konsekwencji pobrzmiewa coś, co mogłoby być podstawą do zawieszenia demokracji i wprowadzenia jednak rządów elit. Tylko skąd brać i w jaki sposób dobierać elity… nie nominalne, ale prawdziwe?
Zaznaczę, że nie jestem fanatykiem demokracji polegającej na tym, że każda pierdoła wymaga decyzji LUDU.
W Polsce w demokratycznych wyborach wskazujemy naszych przedstawicieli w rządzie. Wybory te już dobrych parę lat temu, nim w ogóle zaczęłam się chociaż odrobinę interesować tą sferą naszego życia społecznego, przeszły w widzialną gołym okiem walkę PRowców, specjalistów od imidżu, w wyciąganie teczek, podrzucanie anonimowych donosów albo do organów rządzących albo, bo skuteczniej, do prasy.
Działając w mniejszych organizacjach, pracując, pomagając przy organizacji imprez masowych spotykam się z ’siłą prasy’ i ‘wolnych mediów’, z ‘głosem autorytetów’ i ich obalaniem przez gawiedź etc. I wiem, że to dopiero skala mikro. Namiastka tego, co dzieje się tam.
Kim mają być elity i jak je dobierać… na pewno ludzie wykształceni, ale chyba kształtowani ‘na księżycu’ by mieć pewność, że nie powielają pokazywanych dziś schematów.
Czy jest to do zrobienia? Wybór takiej ‘grupy’ najczęściej generuje wytworzenie się antagonisty/stów, którzy zaczną elitę podgryzać…Rewolty i zamieszki? Chociaż to tylko smutny scenariusz w mojej głowie. Hm… trzeba by zapytać jakiegoś historyka jak to w przeszłości bywało.