Tak wiele okazji by wyjść z podziemia…

..przegapiliśmy! Przemyślmy to! Bo ja tu widzę przynajmniej trzy duże akcje promocyjne, które w Polsce się przyjęły i przy okazji tychże akcji mogliśmy próbować wypromować RPGi, fandom fantastykę…

1) Harry Potter. Okazja powtarzająca się od lat przy okazji premier filmów i książek. Te osóbki warto by było poprowadzić za rączkę dalej w kierunku regału z fantastyką czy RPG.

2) Wiedźmin 2. Pamiętacie ten miesiąc, kiedy koleś w białych włosach wyskakiwał na was nawet z lodówki? Prasa łykała wzmianki, masa konkursów, ale przede wszystkim marka. Nazwa gry utkwiła już ludziom w głowach podówczas.

3) Gra o Tron. Kolejka na paręset metrów do Martina w Poznaniu po podpis. Tłumy fanów. Zainteresowanie ogromne poza fandomem. Ba, nawet nie ograniczające się do fanów fantastyki. I to też przegapiono. Ok, rozdaliśmy ulotki Polconu przy okazji kolejki, może to przyciągnie trochę ludzi:). Ale można to wykorzystać dalej w promocji fantastyki w Polsce, pokazać, że jest tego więcej.

Przyciągnąć ludzi do organizacji i sięgnąć po młodych chętnych do pomocy przy dalszej promocji fantastyki. Tylko trzeba mieć czym przyciągać. I tak, trzeba się liczyć z tym, że większość tych ludzi chce się bawić, bo to jest hobby. Ale co jakiś czas trafia się ziarenko, które chce się zaangażować i jest takim kolejnym Xaric’iem, Paszkiem, Miśkiem czy Szamanem/Shamanem w fandomie.

A czym się ludzi przyciąga do organizacji? Tym, że coś się w niej dzieje. Najlepiej coś w czym mogą bez problemu wziąć udział: LARPy, wieczorki planszówek, spotkania przy piwie. Regularnie. Co by ich nie zgubić.

I przede wszystkim (to do klubów): być otwartym na nowych i widocznym w swoim mieście.

~ - autor: Lathea w dniu poniedziałek, 1 Sierpień 2011.

Odpowiedzi: 3 to “Tak wiele okazji by wyjść z podziemia…”

  1. Najpierw musiałabyś wziąć 99% fandomu polskiego, utopić w rozżarzonej surówce niczym Ripley w ostatniej scenie trzeciego “Obcego”, albo zrobić im lobotomię, po której z mózgów zniknie im myślenie: My jesteśmy tacy inni, tacy alternatywni, tacy niezrozumiani i hermetyczni, nasze hobby to cudowna zaklęta kraina, w której Niegrow niet i Jewriejow też niet (mspanc), a ta cała reszta to może nam buty czyścić. A po co mamy się promować w jakikolwiek sposób, przecież jesteśmy tacy zajebiści, że zajebistość bije od nas niczym łuna od oka Saurona. Sorry – do momentu, kiedy przyjmowanie kogoś do klubu fantastyki połączone jest z rytuałem przejścia i traktowane jak przywilej, to klub będzie przyciągał ludzi, których takie rytuały jarają.
    Generalnie – temat do dyskusji przy jakimś winie/piwie/wódce/herbacie, bo generalnie mówisz rzeczy, które ja mówiłam 10 lat temu…

    • Ja do rytuałów nie mam nic, one pomagają co nieco budować wspólnotę i poczucie przynależności. Ale progi przystąpienia do klubu jako członek rzeczywiście cholernie wysokie. Przez to ludzie się odbijają bardzo często. I ‘nagradzamy’ tylko wytrwałych, upartych… i nie zawsze tych najbardziej wartościowych.

  2. Hm… póki ciągle pozostaje ten 1% – zawsze warto się starać. I działać :). Dyskutować można – ba, nawet trzeba ! – ale, jak pisał poeta: ‘w słowach chęć jeno widzim, w działaniu potęgę. Trudniej dzień dobrze przeżyć, niż napisać księgę’.

    Swoją drogą, nigdy nie byłem w żadnym klubie RPG – może jednak, za te parę lat gdy sam nie będę miał ‘drużyny’, warto będzie się zastanowić czy moje miasto akurat by czegoś takiego nie potrzebowało.

    Peace,
    Skryba.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.